29 minutes | May 30, 2021

30 lat po... Rosjanie lubią Amerykanów, ale nie USA

W czasach zimnej wojny oficjalna propaganda ostro atakowała USA za imperializm czy moralną zgniliznę. Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich podkreśla, że nie wiemy dokładnie co w cym czasie myśleli mieszkańcy ZSRR, jednak na podstawie istniejących przekazów można dość do wniosku, że stosunki osobiste, międzyludzkie znacznie różniły się od tych oficjalnych, propagandowych.

Po rozpadzie ZSRR Rosjanie przeżyli okres zachwytu stylem życia i nowoczesnością idealizowanej Amerykami. W latach 90. ubiegłego wieku większość Rosjan deklarowała przyjazny stosunek, a nawet zaufanie wobec USA pomimo tego, że ambicje mocarstwowe nigdy nie zostały porzucone. Pojawiła się nadzieja na demokrację.

Adam Balcer z Kolegium Europy Wschodniej zwraca uwagę na załamanie relacji w 1999 r. w następstwie natowskich nalotów na Jugosławię. Kolejne punkty zapalne, rozszerzenie NATO, ale także rosnąca świadomość słabości Moskwy w porównaniu z Waszyngtonem, powodowały kaskadowo pogarszające się relacje. Katastrofa nastąpiła w 2014 r. po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję i wojnie na Ukrainie. Podziw Rosjan przerodził się w zawód i bezsilność wobec USA. Od tej pory wielu Rosjan, wiedzionych kompleksem imperialnym wzmacnianym przez propagandę putinowską, ponownie postrzega Amerykanów jako wrogów. 

Anna Domańska zaznacza jednak, że to nie rządzący narzucają antyamerykanizm. Oni rozpoznali istniejące emocje i nauczyli się umiejętnie je wykorzystywać i wzmacniać. Do rozpędzenia propagandowej kampanii nienawiści posłużyły, m. in.,   media przejęte przez Kreml. Niemniej  nawet teraz stosunek Rosjan do USA nie jest jednoznacznie negatywny. Większość młodych ludzi krytykuje politykę Waszyngtonu, ale nadal pozytywne patrzy na samych Amerykanów. W rezultacie młodzi Rosjanie chętnie wyjechaliby do Ameryki na wycieczkę czy na studia, ale gdyby mieli mieszkać poza ojczyzną, to wybrali by Europę. 

Zmiana postaw młodych Rosjan stwarza szansę na nowe relacje, choć będzie to proces długi, a Zachód także musi zdać sobie sprawę z błędów z przeszłości. Istotny stał się też „czynnik Nawalnego”, dysydenta cieszącego się sympatią młodzieży, która krytycznie potraktowała jego prześladowania. Nic jednak nie jest przesądzone, a pomimo słabnących tendencji antyzachodnich, Maria Domańska potrafi sobie wyobrazić „putinizm po Putinie”, który wcześniej czy później będzie musiał odejść.

Play
Like
Play Next
Mark
Played
Share